czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział 13

Hailey's POV


Gdy się obudziłam, nikogo nie było obok mnie. Poczułam się w tej chwili smutna.
Wyjęłam świeżą koszulkę Justina z szafy, chyba mogłam, no nie? No i podeszłam do drzwi. Okno samo się uchyliło, przeciąg? Tak, raczej tak. Podeszłam do niego, żeby zamknąć i prawie mi się to udało. Usłyszałam za sobą głośny huk, odwróciłam się gwałtownie, ale nikogo nie było. Rozglądnęłam się dookoła - nic. Dobra, więc postanowiłam dokończyć to co zaczęłam, czyli zamykanie okna. Podniosłam rękę na wysokości klamki i ją złapałam, gdy ktoś nagle złapał mnie za biodra, aż syknęłam z bólu. 
- Będiesz moja. - poczułam lekkie ciepło na moim karku. Przeszły po mnie te nieprzyjemne dreszcze.
- Proszę, puść mnie. - szepnęłam, a do moich oczu napłynęły łzy.
- Puszczę cię kiedy będę chciał. - podniósł ton głosu o jeden. Nie, to nie był Justin.
Dostała czymś ciężkim w głowę, po czym urwał mi się film.
***
Obudziłam się w ciasmyn pomieszczeniu, nie było okien, ściany były ciemne. Leżałam na boku związana na podłodze.
- Luke, obudziła się - odezwał się głos za mną.
Facet, z tego co wiem, Luke, przyszedł do pomieszczenia.
- C-co ode mnie chcecie? - powiedziałam z resztek sił.
- Od ciebie? Nic. Od Biebera? Coś. - warknął
- Co? - syknęłam łamiącym się głosem.
- Chcę żeby cierpiał. Cierpiał jak ja wtedy.
Nie miałam siły się w tamtej chwili odezwać. Tak strasznie bolała mnie głowa.
Mężczyzna podszedł do mnie cichym krokiem i nogą dotknął moją głowę oglądając ją. 
- Nada się. - wycedził przez zęby.
Chciało mi się w tamtym momencie płakać tak bardzo.
Czy już dla nikogo kompletnie się nie liczę?
Poczułam ból na brzuchu, później jeszcze silniejszy. Bił mnie, bardzo mocno.
- Jak będziesz moja, nie będę cię bił. - wycedził Luke. - na co czekasz? Mamy lot za godzinę. Palv, rozwiąż ją. - ostatnie zdanie rzucił do kolesia, który za mną stał.
Palv, bo tak go nazwał Luke, włożył mi jakąś tabletkę do ust i kazał przełknąć. Zrobiłam to co kazał, bo nie chciałam jeszcze bardzoej cierpieć.
Oczy powili mi się zamykały coraz bardzoej, chciało mi się coraz więcej spać, aż temu uległam.

Obudziłam się na łóżku, to nie było to same miejsce.
- Już wstałaś, szmato. - splunął
- Co ty ode mnie chcesz? Dlaczego to robisz?
- Dlaczego? Jak już mówiłem, zabił moją miłość, więc ja zrobie to samo z jego. Lecz tym razem będzie to powolna i bolesna śmierć. Będziesz błagała, żebym zlitował się nad tobą i pozwoił umrzeć. Wiec co ci powiem kurwo? Że nie. Nie pozwolę, bo chcę żeby Bieber cierpiał jak najmocniej, rozumiesz to?
Nic nie odpowiedziałam.
- Pytam się czy rozumiesz?! - krzyknął zbliżając się do mnie.
W ręce miał nóż, który coraz bliżej przysuwał do mnie, raczej do mojej szyi. Przeniósł go na mój policzek, delikatnie wbijając, a później już mocno przejechał nim. Czułam jak z niego zaczyna lecieć krew.
- Rozumiem, proszę, nie rób mi krzywdy. - powiedziałam błagalnym głosem.
- Przestanę, gdy będę miał na to ochotę, rozumiesz? - przerwał - pyta czy rozumiesz?! - tym razem stanowczo krzyknął
- Tak, rozumiem. - odpowiedziałam łamiącym się głosem.

Justin's POV


Gdy wszedłem spowrotem do pokoju Hailey nie było. Uciekła? Okno było otwarte. Może poszła się przewietrzyć? Możliwe. Poczekam na nią.
Położyłem się na łóżku i myślałem. Moje rozmyślenia przerwał wibrujący telefon.
Podniosłem się i spojrzałem na wyświetlacz

Od: Numer prywatny
O: 10:12
Do: Justin
Możesz się pożegnać z dziewczyną na zawsze.

Hailey? Tu chodzi o Hailey? Spojrzałem na wyświetlacz - kolejny SMS

Od: Numer nieznany
O: 10:13
Do: Justin
Niedługo będzie cała we krwi.

Co to ma do kurwy nędzy znaczyć? 

____
Dobranoc:)

5 komentarzy:

  1. Okeey czyli zaczyna się przygoda ( nie miła ) jak to mi napisałaś jestem ciekawa jaki będzie tego dalszy ciąg czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy bedzie kolejny rozdzial ?

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG?! Serio kończyć w takim momencie :( Świetne opowiadanie czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu kocham twoje opowiadanie ... Nie mogę się już doczekać następnego 💕

    OdpowiedzUsuń