wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 4

- Tak mi przykro, Justin. - powiedziała.
- Ehh, nasz związek i tak nie przetrwałby długo.
 Zrobiłem się lekko smutny, ale Hailey zaczęła od razu mnie pocieszać.
- Justin, jest czternasta, muszę iść. - powiedziała zdenerwowana.
- Gdzie? Może cię odwieźć?

Hailey's POV


Zobaczyłam, że już jest czternasta, a za 15 minut miałam wizytę, żeby mi wyznaczyli termin operacji.
- Justin, jest czternasta, muszę iść. - powiedziałam zdenerwowana.
- Gdzie? Może cię odwieźć?
- Nie trzeba, przejdę się. - powiedziałam i wstałam z miejsca.
- Ale ja nalegam.
- No dobra. 
Biorąc pod uwagę, że miałam 10 minut do badania, a szpital był dosyć daleko od Starbucksa to nie zdążyłabym na czas.
W mgnieniu oka byliśmy już w samochodzie.
- Gdzie zawieźć panią Matthew?
- Proszę pod szpital panie Bieber.
Odjechał z piskiem opon spod kawiarni. Nim się obejrzałam byliśmy pod szpitalem. Wybiegłam z samochodu i od razu pobiegłam pod gabinet. Doznałam ulgi, że  się nie spóźniłam.
- Pani Matthew? Zapraszam.
Wstałam i weszłam do środka. Spojrzałam na nazwisko lekarza;
Jeremy Bieber
Tata Justina?
Uśmiechnęłam się nieśmiało, a on poszedł za szklaną szybę i za chwilę wrócił.
- Został Ci rok życia.
- No dobrze, a kiedy operacja? - spytałam.
- Operacja? - spytał.
- Tak, mama zapłaciła 250 tysięcy za nią.
- Chwila, chwila. Twoja mama to Jasmine Matthew?
- No tak.
 O co mu do cholery chodzi?
Podszedł do komputera i coś zrobił.
- No tak, nie myliłem się. Chciała tylko wiedzieć ile życia Ci zostało.
Wstałam z miejsca w wyszłam z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Z oczu płynęły mi łzy. Dlaczego to zrobiła?
Dopiero wtedy uświadomiłam  sobie, że umieram.
- Hailey, czemu płaczesz? Co się stało? - usłyszałam za sobą głos Justina, który był coraz bardziej słyszalny. Czyli idzie w moją stronę.
Stanęłam i odwróciłam się w jego stronę.
- Umieram.
Justin przyciągnął mnie do siebie. Schowałam głowę w tego tors i zaczęłam coraz mocniej płakać.
- Cii, nie płacz już - uspakajał mnie.
Staliśmy na środku szpitala wtuleni w siebie, nie wiem nawet ile, ale w końcu Justin oderwał się ode mnie.
- Chodź, pojedziemy do mnie i wszystko mi opowiesz.
Kiwnęłam słabo głową i zaciągnęłam rękawy bluzy na nadgarstki ocierając nią powieki.
Justin wziął mnie za rękę i zaprowadził pod samochód. Otworzył mi drzwi, a zaraz później za mną zamknął i obszedł samochód wsiadając na miejsce kierowcy. Gdy odjeżdżaliśmy dalej płakałam.
- To tu.- powiedział otwierając mi drzwi.
Wysiadłam z samochodu i znajdowaliśmy się w ogromnym garażu z kilkunastoma samochodami. Szliśmy w stronę kręconych schodów. Jak weszliśmy na górę zobaczyłam przepiękny dom; białe ściany, czarna podłoga, skórzane meble. Na środku wisiał wielki, plazmowy telewizor.
- Herbaty? - Justin wyrwał mnie z rozmyśleń.
- Chętnie. - odpowiedziałam.
- Usiądź na kanapie, ja zaraz przyjdę - powiedział.
Skierowałam się w stronę pięknej kanapy. Nim się obejrzałam Justin był już z napojem.
- Dziękuję. - powiedziałam upijając łyk.
- Więc.. - zaczął - opowiesz mi o tym co zdarzyło się w szpitalu?
- Um.. nie wiem czy powinnam. - rzuciłam.
Pomimo, że znamy się dopiero 2 dni ufam mu. Ufam jak nikomu innemu.
- Możesz mi zaufać. - położył rękę na moim kolanie.
Przełknęłam głośno ślinę.
- Został mi rok życia.

Justin's POV


- Możesz mi zaufać - powiedziałem i położyłem moją dłoń na jej kolanie.
- Został mi rok życia.
Hailey zbierała się na płacz, ale w porę przysunąłem się do niej i przytuliłem.
- Cii. Poradzimy sobie. - szepnąłem.
Powiedziałem poradzimy
poradziMY
Dziewczyna oplotła swoimi rękami mój tors.
Poczułem jak jej łzy przemakają moją koszulę. 
Odsunęła się ode mnie.
- Przepraszam, pobrudziłam Ci koszulę.
- I tak jej nie lubię - powiedziałem lekko uśmiechając się.
- Odpowiesz mi na pytanie?
- Słucham.
- Czemu to wszystko dla mnie robisz?
Bo cię kocham.
- Nie mam pojęcia.

1 komentarz: