Do: Madison
Od: Hailey.
O: 1;34
Może mam z nim porozmawiać?
Czekałam pół godziny, ale odpowiedzi nie dostałam, więc położyłam się spać.
Znajdowałam się na łące pomiędzy kwiatkami. Na środku znajdowało się drzewo, na jego gałęzi opadała huśtawka, a na niej dziewczynka. Podeszłam bliżej, a ona się odwróciła.
- To przez ciebie. - usłyszałam jej głos.
To.. moja malutka siostrzyczka. Zginęła jak miała 3 lata. Mama nigdy nie chciała powiedzieć dlaczego. Straciłam ją jak miałam 12 lat.
- Ja nie żyję przez ciebie. - szepnęła
- Jak to Charlie? - spytałam.
- Wolałaś zajmować się tańcem niż mną, więc mama mnie oddała.
- Oddała cię? Komu?
- Wilkom na pożarcie. Jestem...
Obudził mnie dzwonek telefonu. Głośno oddychałam z zdenerwowania, ale wzięłam iPhona do ręki. To nie był dzwonek tylko budzik. Czas do szkoły.
Wstałam, wzięłam z szafy czarną bluzkę z piłki ręcznej z napisem 'Matthew 94' i do tego szare legginsy oraz krótkie, czarne conversy. Ubrałam wszystko i poszłam do łazienki zrobić ze sobą porządek.
Wyszłam z łazienki, wzięłam moją czarną torbę z H&M i jak wczoraj pożegnałam się z ciocią i wyszłam z domu.
Po drodze bardzo myślałam o tym śnie. Było wszystko identycznie tylko to 'jestem' na końcu.
Dobra mniejsza z tym.
Naglę rozbrzmiała się piosenka Iggy Azalea 'Black Widow', czyli oznaczało to, że ktoś dzwoni.
Popatrzyłam na wyświetlacz i dzwoniła Madison.
- Madi? - zaczęłam rozmowę.
- Tu mama Madison. - odezwała się kobieta ze strachem w głosie.
- Coś się stało? - spytałam.
- Madi została potrącona przez samochód. Przyjedziesz do szpitala? London 21 Street.
- Już biegnę - rzuciłam przez łzy i rozłączyłam się.
Wsiadłam w autobus numer 80, który jechał pod tą ulicę.
Z oczu ciekły mi łzy, a ja wbiegłam do szpitala i zobaczyłam siedzącą na poczekalni mamę dziewczyny. Szybkim krokiem podeszłam do niej.
- Hailey, przepraszam, że do ciebie zadzwoniłam, ale jesteś jej jedyną przyjaciółką. - powiedziała
- Nic się nie stało. Wyjdzie z tego? - zapytałam
- Nie wiadomo. Sprawca wypadku mówi, że ona wbiegła pod samochód.
- Zadzwonię po Justina.
Miałam do niego numer, bo Madison wysyłała mi screeny z ich SMS'ów jak jeszcze byli razem.
Odeszłam kawałek, wpisałam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Justin?
- Tak, kto dzwoni?
- Hailey. Musisz przyjechać do szpitala na London 21 Street,
- Po co?
- Madison miała wypadek.
- Ona. Mnie. Nie. Interesuje. - podkreślił każde słowo z osobna.
Chwilę milczałam i odwróciłam się w stronę mamy Madison, rozmawiała z lekarzem.
- Nie byłeś fair wobec niej - wydusiłam z siebie.
- Ja? To o kurwa na moim miejscu zrobiłabyś?
- Moglibyśmy porozmawiać w cztery oczy?
- Jasne, w Starbucksie za godzinę?
- Może być. - odpowiedziałam i rozłączyłam się
Podeszłam do mamy Madison i położyłam dłoń na jej ramieniu.
- Jak z nią?
- Na razie jest w śpiączce i kolejne dni mają zadecydować o jej życiu.
- Justin?
- Tak, kto dzwoni?
- Hailey. Musisz przyjechać do szpitala na London 21 Street,
- Po co?
- Madison miała wypadek.
- Ona. Mnie. Nie. Interesuje. - podkreślił każde słowo z osobna.
Chwilę milczałam i odwróciłam się w stronę mamy Madison, rozmawiała z lekarzem.
- Nie byłeś fair wobec niej - wydusiłam z siebie.
- Ja? To o kurwa na moim miejscu zrobiłabyś?
- Moglibyśmy porozmawiać w cztery oczy?
- Jasne, w Starbucksie za godzinę?
- Może być. - odpowiedziałam i rozłączyłam się
Podeszłam do mamy Madison i położyłam dłoń na jej ramieniu.
- Jak z nią?
- Na razie jest w śpiączce i kolejne dni mają zadecydować o jej życiu.
Justin's POV
Zamówiłem dwa cynamonowe frappuccina, usiadłem na końcu i czekałem na Hailey. Nie siedziałem długo sam, bo zaraz przyszła.
- Spóźniłam się? - zapytała.
- Nie, to ja przyszedłem wcześniej. - powiedziałem dając jej kawę.
- Dziękuję, ale przejdźmy do rzeczy. Co miałeś na myśli mówiąc 'Co zrobiłabyś na moim miejscu?'
- Nie wiem jak u Ciebie jest we Włoszech, ale u mnie jak dziewczyna, gdy jest w związku nie całuje innego. - powiedziałem na jednym wdechu.
Hailey rozchyliła lekko usta z wrażenia.
- Nie gadaj, że we Włoszech tak jest. - spytałem zdziwiony
- Nie, nie ma. Chodzi mi raczej o to, że powiedziałeś, że jej nigdy nie kochałeś. - wyciągnęła telefon z kieszeni, pogrzebała w nim i podała mi go. Byłem w szoku.
Szedłem ulicą na przystanek autobusowy, bo zabrakło mi paliwa w samochodzie, a nie będę szedł na drugi koniec miasta do domu. Sprawdziłem godzinę i podniosłem głowę. Stała tam Madison. Zdziwiłem się, bo nigdy nie jeździła autobusami. Stała sama, więc zacząłem iść w jej kierunku. Podszedł do niej jakiś gość i przytulili się. Wyglądali jak przyjaciele. Uwolnili się z uścisku i dotknęli się czołami. Coś już było nie tak. Ona uśmiechnięta przybliżyła swoje wargi do jego, aż się napotkały. Całował ją z języczkiem fuu. Przyśpieszyłem krok, a gdy znajdowałem się przy nich wziąłem gościa za szmaty i rzuciłem na ziemię. Usiadłem na nim okrakiem i pięściami zacząłem nawalać jego twarz. Madi próbowała mnie od niego odciągnąć i głośno krzyczała.
- Przestań Justin! Przestań! - wrzasnęła dziewczyna.
Wstałem z niego i wzrok padł na nią.
- Ty z nim?
- Ja go kocham, Justin! - powiedziała ze łzami w oczach.
- A ja? - zapytałem.
- Nigdy cię nie kochałam. - warknęła.
Podeszła do tego faceta, pomogła mu wstać i odeszli. Stałem jak głupi na ulicy z zakrwawionymi rękami. To nie była moja krew tylko tego oblecha.
________
I mamy rozdział trzeci:)
Czytasz?=Komentujesz
________
I mamy rozdział trzeci:)
Czytasz?=Komentujesz
Super rozdział życzę Ci weny i czekam na nexta i dzięki ze do mnie wpadlas wywołując tym samym u mnie wielki uśmiech xoxo
OdpowiedzUsuńKraina Zwiastunów zaprasza! Nie masz zwiastuna do swojego FF? Chciałabyś? Oto jestem.
OdpowiedzUsuńSłowem wstępu.
Tworzeniem historii i ich małą ekranizacją, bądź zapowiedzią interesuję się od dawna. Pomyślałam, że warto byłoby spróbować dalej realizować się w tym kierunku.
Do czego zmierzam?
Oto mój blog --> http://land-of-movie-thriller.blogspot.com/
Jeśli byłabyś zainteresowana, proszę, śmiało możesz złożyć zamówienie na zwiastun do swojego Opowiadania.
Serdecznie zapraszam! :)