To tak cudownie brzmi! Hailey Matthew jest moją dziewczyną.
Usiadłem koło mojej dziewczyny i wpatrywałem się w nią. Była jeszcze pod narkozą. Jest taka piękna, gdy śpi.. Złapałem ją za rękę i delikatnie przejechałem po grzbiecie dłoni. Siedziałem wpatrując się w nią z dobrą godzinę, gdy nagle się lekko obudziła.
- Kochanie? - odezwałem się pierwszy
- Justin? Gdzie ja...
- Cii, nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. - przerwałem jej - bo wiesz, księżniczko... Już od dzisiaj żyjemy normalnie.
- 'Żyjemy normalnie'? - nie wiedziała o co chodzi.
- Widzisz, twoja mama złożyła podpis na umowie...
- Umowie? - przesunęła się, a ja już wiedziałem o co jej chodzi, bo poklepała miejsce obok z wielkim uśmiechem.
Usiadłem obok niej i przełożyłem rękę przez jej ramię, obejmując ją.
- Widzisz, jak już chyba się domyśliłaś to nie była operacja 'ratujące ci życie'. Może w pewnym sensie była, ale nie nagła.
- Justin, kręcisz. Powiedz, o co chodzi. - spytała kładąc mi głowę na torsie.
- Hailey, kocham cie, księżniczko. Nie wyobrażam sobie bez ciebie ani chwili i gdybyś umarła... - przerwałem - nie wybaczyłbym sobie tego.
- Justin, błagam powiedz mi bo umrę z ciekawości zaraz!
- Kochanie, za wszystko zapłaciłem, wyleczyli cię.
- Wiem, jutro wychdzę ze szpitala.
- Hailey, czy ty nic nie rozumiesz? Nie chodzi mi o to! Mi chodzi o to, że jesteś zdrowa w stu procentach.
- Justin, nie jestem zdrowa. Słuchaj, za rok umrę, jak nie szybciej. Nie chcę ci robić nadziei, żebyś później cierpiał. Przepraszam. - czułem jak jej policzki robią się mokre od łez, bo spływały na moją koszulkę.
- Nie, księżniczko, to tak się nie skończy. Po pierwsze nie musisz mnie za nic przepraszać, a po drugie operacja miała na celu usunięcie guza mózgu, słoneczko. I wiesz co? Powiodła się. - uśmiechnąłem się pod nosem i chciałem sprawdzić jak zareaguje.
Dziewczyna podniosła się z mojego torsu i spojrzała mi prosto w oczy. Chwilę tak patrzyliśmy, aż w końcu usiadła na mnie okrakiem.
- Justin, nie mówisz poważnie, co?
- Mówię poważnie!
Przybliżyła usta do moich, gdy miały się złączyć, ktoś wparował do nas do pokoju przerywając NASZĄ chwilę.
- Można? Czy przyjść później - spytał lekarz.
Dziewczyna od razu zeszła ze mnie i usiadła na swoim miejscu.
- Można - odpowiedziała z uśmiechem
- A więc, pani już chyba się dowiedziała jaki gest zrobił narzeczony. Jest pani w stu procentach zdrowa. - odpowiedział i uniósł lekko kąciki ust. - Musi panią bardzo kochać, ale nie przyszedłem tu po to. Minęło 12 godzin od operacji, więc myślę, że może pani dostać wypis, w domu pan Bieber lepiej się panią zaopiekuje.
12 godzin? Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona. Pewnie chodziło o słowo 'narzeczony'. Jej mina była bezcenna.
- Tak, prosimy - odpowiedziałem. - Ja panią Matthew zaopiekuję się najlepiej jak potrafię.
Uśmiechnąłem się spoglądając na nią.
- Pani rzeczy są w tej szafce - wskazał palcem na szpitalną komodę - a ja zaraz przyjdę z wypisem.
Podniosłem się z łóżka, kiedy facet wyszedł z pokoju i zacząłem pakować rzeczy Hailey.
- Justin, powiedz o co chodziło z 'narzeczony'?
- Ahh, kochanie. - zaśmiałem się - kiedy przywiozłem cię do szpitala nie chciano udzielić informacji, bo nie jestem z rodziny. Kiedy przedstawiłem się jako narzeczony, bo to prawie rodzina, wszystko mi wyśpiewali.
- Dziękuję.
- Podziękujesz mi potem, kochanie.
W tamtej chwili tak się nam dobrze rozmawiało, ale jak zwykle musiał przyleźć lekarz z wypisem. Hailey szybko podpisała się, a lekarz rzucił coś w stylu 'Trzymajcie się' i wyszedł.
Jak już spakowałem rzeczy Hailey, wziąłem ją za rękę i pociągnąłem w kierunku drzwi.
Nim się obejrzeliśmy byliśmy już w samochodzie. Ruszyliśmy pod mój dom z piskiem opon.
- Jak się czujesz? - spytałem podczas drogi przerywając niezręczną ciszę.
-Wiesz, nawet nie czuje, że jestem po tak ciężkiej operacji. Czuje się jakbym nawet nie była w szpitalu.
- No to cudownie, panno Matthew.
- Też się cieszę panie Bieber.
Zaśmialiśmy się oboje.
Wysiadłem z auta i poszedłem z drugiej strony, żeby otworzyć drzwi mojej księżniczce. Podeszliśmy do drzwi i je otworzyłem wpuszczając ją przede mną.
Mojej siostry nie było w domu, więc mieliśmy cały dom dla siebie.
Rzuciłem torbę w kąt, a po chwili podbiegłem do Hailey i przycisnąłem ją do ściany. Chyba się mnie lekko przestraszyła, ale ja nie miałem zamiaru jej nic zrobić.
- Dokończymy, co zaczęliśmy w szpitalu? - spytałem, a ona kiwnęła głową.
Wbiłem się w jej niesamowite usta. Podniosłem ją lekko ściskając przy tym jej pośladki, a ona oplotła nogi wokół mojego pasa. Nie oderwaliśmy się od siebie ani na chwilę.
Zaniosłem ją na górę kierując się do swojego pokoju i tam położyłem ją na łóżku. Lekko się nad nią uniosłem i w końcu oderwaliśmy od siebie nasze usta dysząc.
Szarpnąłem jej bluzkę, która po chwili wylądowała na podłodze.
- Justin, denerwuję się.
- Jesteś.. dziewicą?
Kiwnęła głową nieśmiało.
- Ej, kochanie. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Ufasz mi?
- Ufam - powiedziała.
Szybko ściągnąłem z siebie niepotrzebne części garderoby, kiedy ona już była bez nich i delikatnie w nią wszedłem, a ona jęknęła z przyjemności.
Czekam na next ♥ tylko mam taki pewien problem ci do tego bloga męczy mnie to od jakiegoś czasu ... yyy ... mam wrażenie ze wszystko dzieje się za szybko ... ta ich miłość ...która była id razu. .. nie było opisanych emocji bohaterów i ten jej pierwszy raz rąk szybko i bez atmosfery uczyć ... tylko od razu jak się zeszli ... ymm ... znaczy blog mi się cholernie podoba tylko mam pi prostu takie zastrzeżenie ze wszystko dzieje się za szybko no nic xoxo
OdpowiedzUsuń'Miłość od pierwszego wejrzenia' haha
UsuńPo prostu musiałam to przyspieszyć, bo rozdziałów będzie dużo, a mam wiele zaplanowanych przygód, niekoniecznie fajnych dla nich. Postaram się nad tym popracować:)
Usuń